O mnie

Moje zdjęcie
dreams. troubles. love. life.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Summer Love - imagine


[T.I.]- zwykła nastolatka z niezwykłymi wspomnieniami. Lato 2009. Wyjechała na wakacje do Irlandii gdzie poznała uroczego blondyna. Jak można się było spodziewać znajomość ta przeobraziła się w pierwszą, niezapomnianą, zabójczo mocną miłość. Miała tam zostać tylko na miesiąc, została na całe wakacje. Niestety wakacje się skończyły a więc trzeba było wracać. Do dziś pamięta słowa, które śpiewał jej przed wyjazdem.
Don’t promise that you’re gonna write
Though promise that you’ll call
Just promise that you won’t forget we had it all
Cause you were mine for the summer
Now we know it’s nearly over
Feels like snow in September
But I always will remember
You were my summer love
You always will be my summer love…

Płakała wiele dni, miesięcy aż w końcu pogodziła się z faktem że jego już nie ma. Czekała ją nauka i świat, w który miała wyruszyć gdy tylko skończy szkołę. I wreszcie nastał ten dzień,  gdy wyleciała do Londynu spełniać marzenia. Szkoła muzyczna – to był jej cel i tylko dla tego pojechała właśnie tam. Dlaczego? Bała się, że w tym samym mieście mieszka ten przez którego cierpiała, że go spotka i wtedy już się nie pozbiera. Nie mogła jednak przegapić tak wielkiej szansy jak stypendium w jednej z najlepszych szkół więc zmieniła swój wygląd i z nadzieją że nikt jej nie pozna wyjechała.
Mieszkało jej się wspaniale. Cudowne miasto, cudowna szkoła lecz jedno nie dawało jej spokoju- wszędzie on i jego zespół.  W UK byli oni aż nadto popularni, więc gdzie nie poszła widziała plakaty, zdjęcia i inne rzeczy związane z nimi. Czasem zdarzało się, że gdy szła ze szkoły zatrzymywała się na ulicy przed jakimś bilbordem, wpatrywała się w jego twarz i zastanawiała co teraz robi, czy pamięta o niej, o tym co było. Tak było i tym razem. Siedziała w Milkshake City otoczona ich zdjęciami i myślała. Nagle z głośników rozległa się wolna melodia i głos zapowiedział piosenkę z nowego albumu One Direction. Zainteresowana tytułem wsłuchiwała się w słowa, które wcześniej już słyszała. Momentalnie wspomnienia wróciły. Nie wierząc, że to może być prawda wróciła do domu i wyszukała w Internecie „One Direction – Summer Love”. Tak jak myślała, słowa, melodia wszystko się zgadzało. Znalazła jeszcze jedną ciekawą informację a mianowicie że napisał ją nie kto inny jak Niall Horan.  Była w szoku. Czyli jednak pamięta. W głowie miała mętlik. Z jednej strony chciała teraz znaleźć się w jego ramionach a z drugiej wyjechać żeby go nie spotkać i nie przeżywać tego samego co 3 lata temu.
Tydzień później w parku odbywał się festiwal organizowany przez szkołę, do której chodziła [T.I.] Był to też pewnego rodzaju test.  Każdy uczeń musiał zaśpiewać piosenkę i zaprezentować się z jak najlepszej strony przed zgromadzoną publicznością. Tego dnia pogoda była znakomita więc [T.I.] postanowiła udać się na miejsce pieszo.  Założyła słuchawki na uszy i z w rytm piosenki, do której dziś miała śpiewać wolnym krokiem zmierzała w kierunku parku. Tak przynajmniej myślała. Okazało się jednak, że nie zna Londynu jeszcze tak dobrze i po 30 minutach spaceru uświadomiła sobie, że zabłądziła. Zdenerwowana i troszkę przestraszona postanowiła spytać się kogoś o drogę. Podeszła do najbliższego przechodnia mając nadzieję, że się nie spóźni.
-Przepraszam, czy możesz mi powiedzieć jak najszybciej dojść do Hyde Park’u? – spytała, lecz po chwili żałowała, że to zrobiła, żałowała że nie pojechała tam metrem czy taksówką. Ten, którego tak unikała przez cały czas stał teraz przed nią i uśmiechał się.
- Zgubiłaś się? – zapytał zdejmując okulary i przyglądał się jej swoimi nieziemsko błękitnymi tęczówkami. W tej chwili modliła się żeby tylko jej nie rozpoznał.
-T-tak. Ale... nieważne, poradzę sobie. – odwróciła się, chcąc uciec od niego i nie zniszczyć swojego makijażu przez łzy, które zbierały się pod jej powiekami.
-Hej! Poczekaj! – zatrzymał ją – Może Cię podwieźć? Nie możesz tak sama błądzić.
-Nie. Mówiłam już, poradzę sobie. – odpowiedziała nie patrząc nawet na niego.
-No co Ty. Nie bój się, raczej mnie znasz, prawda? – widać było, że był zdziwiony jej zachowaniem.
-Znam Cię aż za dobrze. – powiedziała ciszej i uciekła do najbliższej taksówki zostawiając go zdezorientowanego na środku chodnika. Powiedziała kierowcy gdzie chce jechać i na szczęście dotarła na miejsce na czas. Niestety przez tą całą sytuację nie mogła się skupić. Jej myśli zamiast o występie krążyły wokół niego. Pierwszy raz od 3 lat zobaczyła go twarzą w twarz. Zmienił włosy, styl ale takie rzeczy jak oczy czy uśmiech zostały takie same. Wspomnienia wróciły ze wzmocnioną siłą lecz nie mogła się teraz rozkleić. Za minutę wychodziła na scenę. Wzięła głęboki oddech, chwyciła mikrofon i weszła po schodkach. Usłyszała głos w głośnikach „A teraz przed wami wspaniała dziewczyna z Polski [T.I.] [ T.N.]w piosence One Direction – Summer Love” i wyszła przed publiczność. Dopiero teraz, stojąc na środku sceny przed setkami ludzi poczuła wielki stres. Popłynęła wolna melodia a ona oddała się jej i zaczęła śpiewać.

Can’t believe your packin your bags
Tryin so hard not to cry
Had the best time and now its the worst time
But we have to say goodbye
Don’t promise that you’re gonna write
Though promise that you’ll call
Just promise that you won’t forget we had it all
Cause you were mine for the summer
Now we know it’s nearly over
Feels like snow in September
But I always will remember
You were my summer love
You always will be my summer love

Zaczęła śpiewać refren gdy nagle go zobaczyła. 


______________________________
Heey xx Witam po dłuuugiej nieobecności. Wybaczcie, że nie mam dla was rozdziału ale w rekompensatę macie pierwsza część imagina prosto od Pauli. Spodobało się? Chcecie 2 część? Piszcie :)
PS. Pamiętam o rozdziale i wstawię go niedługo. Przepraszam, że tak go odkładam ale brak weny i czasu na cokolwiek mi to utrudnia. Chyba rozumiecie.
I love you all. - Paula xx

czwartek, 25 października 2012

Rozdział 45.


Przedrzeźniałyśmy ich miny podczas mowy i ich cytaty. W tym samym kinie zaczęło się After Party. Było  świetnie! Ekstra muzyka, oświetlenie, ozdoby… Całość komponowała się idealnie. Chłopcy wystąpili jeszcze raz, śpiewając kilka piosenek z płyty „WMYB”. Gdy z głośników poleciała wolna melodia porwali nas na parkiet. Jako pierwsi zaczęliśmy „tańce”. Przyjęcie zamieniło się w bal. Piękne dziewczyny w długich sukniach, mężczyźni w garniturach lub smokingach. Do Paula przylecieli nawet jego synowie i żona.
-Kocham cię – szeptał raz po raz Harry do mojego ucha.
Lubiłam kiedy dawał mi to do zrozumienia. To było słodkie. Kołysaliśmy się w rytm muzyki prowadząc poważne rozmowy. Cieszyłam się z prezentu, jaki wymyśliłam. Trudno ukrywać to przed nim w tajemnicy, przecież mówię mu wszystko. No ale będzie musiał wytrzymać do świąt. No właśnie, święta… Moje ostatnie. Nie spędzę ich z moim ukochanym, lecz z rodziną i przyjaciółką. To też jakieś pocieszenie.  Wyobrażałam sobie siebie w wieku 30. lat.

„Wciąż byłam z Harrym, lecz po ślubie. Razem jesteśmy na targu. Przechadzamy się pomiędzy pachnącymi lasem drzewkami. Kupujemy piękną, żywą choinkę. Zanosimy ją do domu i ustawiamy obok okna w stojaku. Harry rozpala w kominku, a ja parzę herbatę. W powietrzu unosi się cudowny zapach sosny. W tle słychać piosenki świąteczne. Na dworze jest już ciemno. Za oknem prószy delikatny, biały puch. Nasze mieszkanie oświetlają romantyczne świeczki w niektórych zakątkach. Mój ukochany przynosi pudło z ozdobami świątecznymi. Girlandy, bombki, światełka, świeczki, aniołki, gwiazdki. Chłopak podsadza mnie, żebym mogła przyczepić największą, złotą gwiazdę na czubku choinki. Po ozdobieniu całej choinki spuszcza mnie na dół i chowa w swoich ramionach. Razem patrzymy na nasze ‘dzieło’. Po domu także rozwieszamy świąteczne ozdoby. Wszystkie meble, okna i drzwi mają świąteczne motywy. I światełka… Dużo światełek w oknach, na suficie. Zadowoleni i szczęśliwi siadamy na białym, futrzanym dywanie przed kominkiem. Wsłuchujemy się w trzask ognia i iskier. Harry obejmuje mnie ramieniem i mówi, jak bardzo mnie kocha. Popijamy gorące kakao i przywołujemy wspomnienia.”

Czyż to nie brzmi wspaniale? Razem stworzyliśmy ten opis. Z marzeniem, że kiedyś tak właśnie będzie. Sama już nie wiedziałam, co mnie czeka. Wiedziałam od lekarzy o moim końcu, ale wciąż wierzyłam w szczęśliwe zakończenie. Wierzyłam, że kiedyś naprawdę spędzę święta z Harrym. Na kolejnych towarzyszyłyby nam nasze dzieci. Jednak musiałam wrócić do rzeczywistości. Po cudownym wieczorze i połowie nocy czas był, abyśmy wrócili do hotelu. Porządny sen dobrze by mi zrobił, bo głowa stała się ociężała i niezdolna do jakiegokolwiek myślenia. W pokoju zsunęłam z siebie sukienkę i ruszyłam do łazienki. Wyjmowałam wszystkie wsuwki z włosów. Co jak co, ale miałam ich dobry kilogram. Wzięłam kąpiel, umyłam twarz i zęby i wsunęłam się pod pościel. Zaraz dołączył do mnie Harry. Zasnęłam wtulona w jego silne ramiona. Tak jak sobie wymarzyłam, jako młoda nastolatka.

____________________________________
Rozdział krótki i do dupy. Nie miałam siły, ale jakoś coś naskrobałam. Poznajcie moją dobroć, bo miał być jutro. Tzn. dziś, ale jestem zmęczona, a musiałam przerobić dużo materiału, więc chciałam wstawić jutro. Ale wyrobiłam się. Tak więc mamy 45.! :) Całkiem sporo tych wypocin :D Jeszcze jedno! Znowu konkurs :D Zgłosiłam do konkursu swój IMAGIN . Po prawej stronie jest ankieta. Jeśli spodobało Wam się moje mini-opowiadanie głosujcie na 230 :) x A teraz sorry, ale idę spać, mimo, że jest 19:30. Wróciłam z basenu, wzięłam kąpiel i przerobiłam materiał na kartkówkę z gramatyki i WOS-u. Mam nadzieję, że rozumiecie ;3
Natt.

piątek, 12 października 2012

GŁOSOWAĆ NA 19! + 44.

Hej! Najpierw ogłoszenia! Głosujcie na naszego bloga! Po prawej stronie, kliknijcie na 19 na blogu http://wymarzony-swiat-z-1d-official.blogspot.com/ ! To bardzo ważne!!! A teraz przejdźmy do rozdziału :) x


Uważałyśmy na to, żeby nie uszkodzić świeżo pomalowanych paznokci. Jeszcze tylko perfumy i gotowe! Pod koniec morderczych przygotowań do pokoju wpadli chłopcy.
-No witam panie! – każdy ukłonił się jak gentelman, podszedł do nas, obrócił i pocałował w policzek.
-Ćwiczyliście to? – zaśmiała się Paula.
-Oczywiście – palnął Lou, a chłopcy walnęli go w brzuch.
-To miała być tajemnica matole! – szeptali.
-Taa… Bo my byśmy się nie domyśliły – ironizowałam.
-Idziemy? – zapytał Paul poprawiając muszkę.
Zeszliśmy na dół. Przed hotelem czaiło się paru fotografów.
Wsiedliśmy po kolei do czarnej, długiej limuzyny. Już tam rozkręcała się impreza. Tłumiłam pulsowanie skroni dobrą zabawą. Minęło jakieś 20 minut. Dziwiłam się, że tak długo, no ale cóż…  W końcu dojechaliśmy. Już w samochodzie słychać było melodię do „What Makes You Beautiful”. Pierwszy wysiadł Zayn, bo był jako jedyny singlem. Za nim Danielle z Liamem, bo byli ze sobą najdłużej, Eleanor z Louisem… I potem mieliśmy wysiadać my, czyli ja i Hazza, ale on zgubił komórkę. Paul, który syczał na niego sprzed auta popędzał nas, ale jak miałam wyjść bez niego?
-Idźcie, my zaraz dojdziemy.
Gdy reszta była już w kinie, my dalej bliscy a aucie. Słyszeliśmy pytania typu ‘Gdzie jest Harry i Natalie?!”, ale ja musiałam w wieczorowej sukience chodzić półzgięta po limuzynie i szukać tej jego zasranej komórki.
-Natie…
-Tak? – zapytałam zniecierpliwiona.
-Miałem ją w kieszeni.
Facepalm. Spojrzałam na niego i nie mogłam uwierzyć w jego głupotę.
-Hazza, nie po się tyle szykowałam, żeby wyjść z tej limuzyny jak jakiś oszołom – mówiłam poważnym tonem.
-Dla mnie wyglądasz pięknie.
-Fryzura mi się rozwaliła, a sukienka zaraz się zsunie…
-Mogę jej pomóc – uśmiechnął się łobuzersko.
-Chodźmy już – odpowiedziałam krótko.
Wyszedł pierwszy i pomógł mi wysiąść. Reakcja fanów była bardzo głośna. Nie zamilkli, więc mój wygląd nie pogorszył się aż tak bardzo. Bili brawa i krzyczeli. Hazz pocałował mnie w policzek, kiedy akurat się rozglądałam. Uśmiechnęłam się i ruszyliśmy. Machaliśmy komu popadnie, nawet błyski fleszy nie oślepiały nas aż tak bardzo. Hazza nawet nie rozdał autografów, tylko od razu porwał mnie do środka.
-Twoje fanki nie będą zadowolone – zauważyłam.
-Później im to wynagrodzę – zaśmiał się.
-Ciekawe jak – podniosłam brew i dołączyłam do niego.
W środku nie tylko 1D byli gwiazdami. Zaprosili także Katy Perry, Justina Biebera, Victorię Justice i całą jej ekipę. Pojawił się nawet Avan. Dziwiłam się, że Harry pozwolił, by przyjechał, ale ja byłam zadowolona. Potem jeszcze zespół iCarly, East Far Movement, kilka polskich gwiazdeczek, paru fanów, reporterzy. Innych gwiazd nie spamiętałam, ale było ich zatrzęsienie. Jak nigdy w Polsce! Przybyli także rodzice chłopców i moich przyjaciółek. Wika i Marta nawet się tam znalazły, co ucieszyło Zayna. W miarę… Bo wyłapywałam na sobie jego spojrzenie. Plotkowałyśmy z dziewczynami o czym popadnie. Nie byłyśmy krytykami, ale oceniałyśmy stroje innych, czasem wybuchając śmiechem. Nadszedł czas na film. Nie mogliśmy się doczekać. Nasze zachowanie można by porównać z 5-letnim dzieckiem. Zajęliśmy swoje miejsca. Siedziałam pomiędzy Harrym a Eleanor. Co chwile komentowałyśmy sceny. Śmiechom nie było końca. Najbardziej nie mogłyśmy, gdy Louis spadł z deskorolki. Zezłościł się na nas, ale potem i tak dołączył. Przeraziłam się, jak pokazywano sceny, gdy ja występowałam. Ale wyglądałam ładnie, nie śmiałam się jak debil… Mówiłam też jak człowiek. Gdy opowiadałam o naszej pierwszej randce Hazza objął mnie i pocałował w policzek. Uśmiechnięci doczekaliśmy końca. Wszyscy bili brawa. Chłopcy wstali i kłaniali się lekko. Gdy zaczynali jakieś przemowy, co chwila się śmialiśmy. Byli normalni, nie udawali… Nie udawali jakiś sztywniaków. Po prostu byli sobą. Uśmiech Harrego był bezcenny. Później udzielali wywiadów. Mówili o produkcji, planie itd. Gdy się do nas dorwali zaczęły się śmiechy.

_____________________________________________
Sorry, że taki krótki, ale nie miałam zbytnio czasu... W ogóle cały czas jestem zmęczona i wszystko mnie boli. To przez to bieganie xd. Oto rozdział 44! :) x Następny za kilka dni, obiecuję!
Natt.

czwartek, 4 października 2012

Rozdział 43.

-No czyś ty zgłupiał?! – zawołałam, gdy schodził z lodowiska.
-Co to miało być? – podszedł do barierki.
-Ale o co ci chodzi? Ktoś związał nasze szaliki i się wywróciliśmy!
-I ja mam w to uwierzyć?! Dobrze, że nie zaczęliście się tam jeszcze całować!
-Co ty…
-A może to z nim chcesz przeżyć pierwszy raz i dlatego mi odmawiasz?!
-Harry!!! – ryknęłam – Nie jestem gotowa na to! Daj już spokój! Ze zwykłego upadku robisz wielką awanturę! Jakby coś między nami było, nie dziwiłabym ci się, ale tak…? Wiesz co ci powiem?! Jesteś… Jesteś…
-Skończ już! – przerwał mi i odszedł.
Prychnęłam pod nosem. No co za cham! Przecież nic takiego się nie stało!
-Czemu Harry poszedł? – dojechał do mnie Liam z Danielle.
-Bo wyobraził sobie, że flirtuję z Zaynem – krzyknęłam.
-A flirtujesz? – Li podniósł brew.
-No czyś ty zgłupiał?! – powiedziałam jednocześnie z Dan.
-Pójdę za nim, bawcie się dobrze…
-Ale nie znasz miasta!
-Mamy telefony – uśmiechnął się, pocałował Dani i poszedł.
-Nie martw się – uśmiechnęła się pocieszająco.
Jeździłyśmy razem jednocześnie śmiejąc się z upadków chłopaków. Gdy Zayn podjechał do mnie przyspieszałam tempo. Głupio mi było… Jednak nie mogło mnie to ominąć. Wolałam z nim pogadać teraz niż przy Hazzie.
-Słuchaj, przepraszam, że tak wyszło – zaczął nieśmiało, jednak nabrał pewności siebie, gdy obdarzyłam go uśmiechem – To był zwykły upadek, ja nic…
-Ja też nic do ciebie nie czuję oprócz przyjaźni – wyprzedziłam go.
Nie chciałam, żeby takie cos powiedział mi chłopak…
-Taa… Chciałem powiedzieć że nic nie zrobiłem specjalnie – spuścił głowę – Dobrze, że już wszystko jasne… - uśmiechnął się blado i odjechał.
Zeszłam z lodowiska i skierowałam się do kawiarni. Przemarzłam w jesiennych ciuchach, więc ogrzeję się kawą. Oddałam łyżwy i przechadzałam się przez centrum w poszukiwaniu przytulnej kafejki.
-Harry – szepnęłam, gdy zobaczyłam loczka z Liamem.
Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam zmierzać w ich kierunku. Liam wcześniej mnie zobaczył, poklepał go po Arku i odszedł.
-Powodzenia – puścił mi oko i wyszedł.
-Hazz… - zaczęłam.
Odwrócił się do mnie i lekko uśmiechnął. Zrobił miejsce koło siebie. Oparłam się o sofę i przytuliłam.
-Zapomnijmy o tym, dobrze? – wczepił we mnie swoje zielone oczęta.
Objęłam go mocniej na znak zgody. Nie myślałam, że tak szybko przestanie się gniewać. Muszę częściej prosić Liama, żeby z nim rozmawiał jak się pokłócimy.
-Ale uwierz, to naprawdę wyglądało, jakbyście coś do siebie…
-Znów się zaczyna – przewróciłam oczami.
-No doobra – pocałował mnie w czoło.
Przyszła kelnerka i wzięła moje zamówienie. Widziałam jak Hazza odwraca się za nią. Trzasnęłam go lekko z liścia.
-Taa… To ty jesteś ten zazdrosny – prychnęłam i usiadłam naprzeciw niego.
-Ojj… Przepraszam – przyszedł obok mnie.
-Weź w ogóle… - udawałam obrażoną i znów zmieniłam swoje miejsce.
Przynajmniej próbowałam, bo musiałam przejść obok Harrego, żeby je zmienić. Ten jednak przytulił się do mojego brzucha. Ja stałam, a on siedział i się tulił. Dziewczyny, które  od początku patrzyły w naszą stronę czaiły się z telefonami.
-Hazza puść! Robią nam zdjęcia – jęczałam.
Pociągnął mnie do siebie i za nic nie chciał puścić.
-Styles! – syknęłam.
-A nie będziesz już złaaaa? – smyrał noskiem mój policzek.
-Nie, ale puść – upierałam się.
On się roześmiał i mnie pocałował. Nie żeby coś, ale dziwne to jest, gdy ludzie się na ciebie patrzą.
-No witaaam! – do naszego uścisku dołączył Louis.
-Auuaaaa! – krzyknęłam, bo oboje zaczęli mnie obejmować i to coraz mocniej.
-Ludzie się na was patrzą, jak na idiotów – skomentował daddy.
-Liii… Pomóż! – wydusiłam.
Tamten wieczór spędziliśmy w cudownej atmosferze. No tak jakby, bo Zayn był nieobecny. To znaczy był obecny, ale zdaje mi się, że nad czymś dumał. I nie tylko ja to zauważyłam.

~~~~~~~kilka dni później~~~~~~~



Ostatnie dni spędzaliśmy na zwiedzaniu miasta i okolic. Chłopcy rozdali miliardy autografów podczas „napadów” fanów. Oczywiście śmiechu było co nie miara. Tylko Zayn czasami odlatywał. Dziś była premiera. Od rana chłopcy byli na próbie, bo zaplanowany był występ. Poza tym przemowy… Wstałam koło południa i zaczęłam od porannej toalety i prysznica.
-Natieeeeeeeeeeeeeeeeee! – darła się Dan.                                 
-Łazienka! – krzyknęłam.
Po chwili poczułam zimny podmuch powietrza, bo Dani otworzyła drzwi.
-Zamknij!
-No dobra, dobra.
-Wiesz… Mogłaś poczekać w pokoju – zauważyłam spłukując włosy.
-Tak, ale nudziło mi się – usłyszałam jej śmiech – Co ubierasz? – zapytała.
-Sądzę, że wybiorę tamtą bladoróżową suknię i perłowe kolczyki. Do tego coś jeszcze dobiorę.
Zaczęłam wykład o tym w co się ubiorę, jak się pomaluję itd. Dan podała mi ręcznik, którym się owinęłam wychodząc spod prysznica. Wszystkie umówiłyśmy się u Paulii, bo miała największą łazienkę. Sukienki powiesiłyśmy obok siebie na drzwiach i zabrałyśmy się za fryzury. Danielle miała wyprostowane włosy i hiszpańskiego koka, w który wpięłam cudowny, biały kwiat .
 

Paula podkręciła włosy Eleanor. Upięła je w różnych miejscach w piękną fryzurę. 

Ja miałam niskiego, niedbałego koka. Ozdobiony był koralikami i srebrnymi dodatkami, które przyczepiła El. 

Wzięłam się za fryzurę Paulii. Po bokach miała luźno zaplecione warkocze francuskie, które na koniec upięłam w kok. 

Jak wszystkie, to wszystkie. Nadszedł czas na makijaż. Delikatnymi ruchami dokończyłyśmy nasz make-up. Było idealnie! Zajęło nam to sporo czasu, ale było warto dla takiego efektu.
 make-up Eleanor

make-up Danielle

 make-up Natalie make-up Paulii

A raczej efektów. Niedługo chłopcy przychodzili się przebrać. Ich stylistka Lou proponowała nam pomoc, ale jakoś dałyśmy radę, co pochwaliła. Sukienki nakładałyśmy na sam koniec. Latałyśmy po tymczasowym mieszkaniu Paulii i Nialla w samej bieliźnie. Chłopcy mieli się przygotowywać u Paula. Oglądałyśmy właśnie „Mamma Mia” na DVD. Widziałam go setki razy, a i tak nie mogłam się napatrzeć. Znałam piosenki Abby na pamięć, co jest dziwne. Na początku filmu leciało „Honey” więc zaczęłyśmy tańczyć i śpiewać, nadal w samej bieliźnie. Wygłupom nie było końca.
-No i kto powiedział, że do śmiechu potrzebni nam są chłopcy? – zapytałam wskakując na stolik do kawy.
-No wiesz co?! – usłyszałam za sobą i poleciałam do tyłu.
Zaczęłam się drzeć, ale na szczęście ktoś mnie złapał. Tym ktosiem był Zayn.
-OMG! Co tu robisz?! – dziewczyny podały mi szlafrok.
-Wszyscy pytają się kto się tak wydziera, więc przyszedłem sprawdzić… A propos Natie, najpierw Harry ratuje cię od randki z podłoga, teraz ja… Kto następny? – zaśmiał się – Zawołam chłopaków.
-Ale siara… - jęknęłam, gdy zamknął za sobą drzwi.
Dziewczyny tylko się zaśmiały. Zbliżała się 20:30, a my jeszcze nie gotowe. W pośpiechu zakładałyśmy sukienki.

kreacja Eleanor

kreacja Danielle

kreacja Natalie

kreacja Paulii
___________________________________________________________
Hahahahaha, okeeey! :D 20 komentarzy na liczniku-JEST! Tak więc wstawiam obiecany rozdział. Już mnie molestują od kilku dni, no to macie xd. Miał być wczoraj, ale nie miałam weny i byłam zmęczona. Dziś z wielkim bólem coś udało mi się naskrobać. Postanowiłam pokazać zdjęcia tego wszystkiego, bo nie jestem pewna, czy patrzycie w odsyłacze ;> Świry z mojej gimbazy założyły twittera i mam z nimi jazdę :/ Trudno, i tak już im powiedziałam, że są pojebani -,- hahaha :D Mija 2. tydzień kiedy nie odzywamy się z Paulą do siebie. Oto piosenka, którą słucham od tego czasu (LOOK) Następny rozdział przy 30 komentarzach!!! Tak więc sprężajcie się, bo czeka świeżutka przygoda z numerem 44! :D
Natt.

sobota, 22 września 2012

Rozdział 42.


Ułożyłam się pod pachnącą pościelą. Od razu zamknęłam oczy, jednak nie mogłam zasnąć. Jak zwykle przeszkadzał mi w tym strach. Sądzę, że chłopak to zauważył, gdyż zaczął mi śpiewać jakąś kołysankę. Uśmiechnęłam się, szepcząc ciche:
-Dziękuję.
No oczywiście, że zasnęłam.

~~~~~~~następny dzień~~~~~~~



-Harry? – zaczęłam szeptać o 3 w nocy.
Przekręcił się na drugi bok. Ani raczył się obudzić. Potrząsnęłam nim lekko. Potem jeszcze mocniej i udało się. Zamruczał. Mimowolnie zaśmiałam się i wyszłam z łóżka. Przeszłam na sofę i sięgnęłam po telefon. Zadzwoniłam do kuchni.
-W czym mogę pomóc? – znużony glos powitał mnie w słuchawce.
-Dobry wieczór – zrobiło mi się głupio, bo był środek nocy – Chciałabym zamówić do pokoju room-service.
Po chwili w pokoju pojawił się wózek z jedzeniem. Wręczyłam chłopakowi napiwek i wróciłam na kanapę. Wózek stał obok, więc sięgałam po to, na co miałam ochotę. Na pierwszy ogień poszły truskawki. Włączyłam „Czasem słońce, czasem deszcz” na DVD i zajadałam się smakołykami. Wysłałam SMSa do dziewczyn.

-„Wpadniecie? Robię wieczór filmowy :D xX.”

-„Oszalałaś?! Jest 4 ;/” – Danielle.

-„Jasne, zaraz będę :)” – El.

-„Niet!” – Paula.

No przynajmniej będę miała jedną osobe do towarzystwa. Eleanor zjawiła się po chwili. Przyprowadziła zaspanego Louisa.
-Gdzie Hazz? – zdziwiła się.
-Śpi…
-Ja też chcę spać. Idę! – oznajmił i skierował się w kierunku sypialni mojej i Harrego.
Zaśmiałyśmy się i ułożyłyśmy wygodnie na sofie. Akurat leciała scena, podczas której aktorzy tańczyli przy piramidach.
-Ohh… Kocham to!
-Tak, ja też – przytaknęła pakując sobie chipsy do buzi.
Po chwili wpatrywania się w ekran telewizora znów mnie zagadnęła.
-Kiedy mu powiesz? – włączyła pauzę.
-Nie wiem… Boję się jego reakcji.
-No przecież cie nie zostawi – przekręciła głowę w bok.
-Tak, wiem.
Gdy skończyłyśmy oglądać zbliżała się 8 rano. 
-Ciekawe, co zrobi Harry, gdy zobaczy Lou zamiast ciebie – śmiała się Eleanor.
-hahahahah. Taa, pewnie zacznie krzyczeć – dołączyłam do niej ocierając ostatnie łzy, które pojawiły się podczas cudownego zakończenia.
-Albo go przytuli i będzie spał dalej, hahahahah.
Wstałam z sofy strzepując resztki okruchów z piżamy. Oprócz tego strzyknęły mi kości, przez co znów dostałyśmy napad śmiechu.
-Mam nadzieję, że oprowadzisz nas z Paulą po mieście?
-Jasne… Często bywałyśmy w Warszawie – uśmiechnęłam się.
-Idziemy ich budzić? – zapytała.
-Oooo tak!
Weszłyśmy cicho do pokoju i kucnęłyśmy po przeciwnych stronach łóżka.
-Wstawaaaaj śpiochu – szeptałam do ucha Hazzy.
El robiła to samo. Oboje uśmiechnęli się opuszczając krainę snów. Lou objął „Eleanor” i zaczął bawić się jej włosami. Już nie mogłyśmy ze śmiechu.
-Skarbie, mam ochotę na kawkę…
-Tak, ja też – odpowiedział Harry.
Chłopcy słysząc swoje głosy poderwali się do góry i tak gwałtownie odsunęli się od siebie, ze aż spadli z łóżka. My już tam byłyśmy tarzając się ze śmiechu.
-To co z tą kawką? – napomniałam dusząc się chichotem.
-Louis! Co ty robiłeś w moim łóżku?! Dlaczego ciebie tam nie było? – zwrócił się do mojej osoby.
-Oglądałyśmy film – odpowiedziałam podnosząc się do pozycji siedzącej – El przyszła z Louisem, a że ty spałeś, to spaliście razem.
-Nie darujemy wam tego! Prawda Harry? – obruszył się Lou.
-Ale czego? – zapytał zdezorientowany loczek.
Spotkał mordercze spojrzenie marchewy i zmieszany zaczął mówić.
-No, no tak. Jasne…! Nie darujemy! – popatrzył na chłopaka, szukając aprobaty.
-My się odegramy – przybili „piątkę”, która bardziej była żółwikiem-piątką.
Zaczęłyśmy się jeszcze bardziej śmiać.
-Muszę się ogarnąć – jęknęła El.
-Nie musisz – przytulił ją Lou i obdarzył soczystym całusem.
-Wychodzimy dziś na miasto, więc muszę…
-Więc chodźmy.
-Tak my też.
Pożegnaliśmy gości i sądziłam, że także pójdziemy się wyszykować. Jednak nie miałam racji. Myślałem, że zawsze będę budził się przy tobie, a tu taka niespodzianka… - pokręcił głową.
-Bez przesady – ruszyłam do łazienki, ale wróciłam się, gdy zobaczyłam jak się kładzie przodem do okna.
-Ohh, nie gniewaj się – pochyliłam się nad nim – To ja powinnam być zazdrosna… Larry – prychnęłam teatralnie.
Nie zdążyłam zareagować jak jego smutna mina przemieniła się w wielkiego banana, a jego ręce gwałtownie przyciągnęły mnie do siebie.
-Jesteś głupi – zaśmiałam się.
-To już słyszałem – zatopił usta w mojej szyi.
Śmiałam się, jak głupia. Już dawno nie byłam tak szczęśliwa. Znów zakochałam się w swoim życiu. Nie chciałam go tracić… Nie chciałam. Miałam dla kogo budzić się co rano i dzielić się z kimś moimi bezsensownymi opowieściami o tym „jak minął dzień”. Ciągle pytałam się dlaczego tak jest, lecz nie znajdowałam odpowiedzi…
-Chodźmy się zbierać, bo musimy wyjść.
-Oooo nieme… - jęknął i mocniej się przytulił.
Bawiłam się jego loczkami zaplatając warkoczyki. Skupiałam na tym całą swoja uwagę. Nawet nie zauważyłam, że przez cały ten czas się na mnie patrzył z wielkim uśmiechem.
-Co? – zapytałam speszona.
-Nic – zaśmiał się i dał mi buziaka w czoło – Kocham cię.
Dwa słowa mające tak wielkie znaczenie… Lubiłam jak to mówił. Czułam wtedy, że jestem dla niego ważna, zajmuje jakieś miejsce w jego życiu… To nigdy nie straci swojej wartości. Przeżyłam cudowną miłość… Nie przeżyłam, lecz dalej przeżywam. Po następnej chwili wygłupów mogłam wreszcie stanąć na równych nogach.Wyciągnęłam ciuchy i kosmetyczkę z walizki i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i owinięta ręcznikiem zaczęłam nakładać makijaż. Włosy upięłam w luźnego koka. Później wcisnęłam się w rzeczy (LOOK) i byłam gotowa. Gdy otworzyłam drzwi do pomieszczenia wpadł Harry.
-Nareszcie! – krzyknął.
Zamknęłam drzwi i zaczęłam się śmiać.
-Boże, jak mi się chciało siku – westchnął, gdy wrócił.
Wybrał ubrania na dziś i znów zniknął w łazience.
-Wreszcie wyglądamy jak ludzie – uśmiechnęłam się do naszego odbicia w lustrze.
-Zawsze wyglądamy – pocałował mnie w policzek i otworzył drzwi.
Dołączyliśmy do reszty. Byli w trakcie jedzenia śniadania w restauracji hotelowej. Spojrzeli po sobie porozumiewawczo i zaczęli rozmowę.
-Co tak długo? – zapytał Zayn z drwiącym uśmieszkiem.
-A wy się skarżycie na brak prywatności ze strony fanów – odparłam z uśmiechem, co skomentowano „Uuuuuuuuuuuuuu”.
Zaśmiałam się i zajęłam miejsce obok Hazzy i Dan.
-Natie, czyś ty zgłupiała żeby pisać do mnie nad ranem? – wyrwała się Paula.
-Sorry, ale nudziło mi się samej…
-Ale przyznaj, że było świetnie – wtrąciła się El ze śmiechem.
-Ooo tak! – przypomniałam sobie pobudkę chłopaków.
Spokojnie zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy na miasto. Ochroniarze zostali za prośba chłopaków. Mieliśmy przecież Paula. Pochodziliśmy po rynku i mniejszych uliczkach. Zaliczyliśmy 2 muzea i poszliśmy na lunch, a na koniec wybraliśmy się do centrum handlowego w celu zakupienia paru ładnych rzeczy. Wczesnym wieczorem wróciliśmy do hotelu.
-I co będziemy teraz robić? – zapytał Zayn.
-Może wypad do jakiegoś klubu?
O dziwo mojej choroby nie byłam zmęczona. Do bólów głowy zdążyłam się przyzwyczaić, a ten nie był zbyt mocny. Postanowiliśmy pójść na łyżwy. Mimo października było dosyć mroźno. Zostawiliśmy w pokojach nasze zakupy i ruszyliśmy na lodowisko. Razem z dziewczynami sunęłam po lodzie. Zrobiłyśmy kółko, a oni nie ruszyli się z miejsca.
-Na co czekacie?
-Na was…
-Chyba oszaleliście – zaśmiałam się.
Pokręcili głowami. Podjechałam do Harrego i wzięłam go za ręce.
-Nie bój się – posłałam w jego stronę uśmiech.
Jechałam tyłem i ciągnęłam go.
-Widzisz? – zapytałam puszczając go.
Wszyscy już jeździli, tylko Zayn został przy barierce.
-Pomogę mu, a ty uważaj.
Błądził oczami po tafli lodu. Zabawnie wyglądał zagubiony.
-Chodź – wyciągnęłam do niego rękę.
Niepewnie ją chwycił. Wykonałam z nim to samo ćwiczenie, co z Harrym. Wokół nas kręciło się sporo ludzi. Puściłam go i chciałam odjechać kawałek, ale nie mogłam. Nasze szale zostały związane, co przyczyniło się do upadku. Miałam twarde lądowanie w przeciwieństwie do Zayna, które leżał na mnie. Pierwszy raz zobaczyłam w jego uśmiechu coś uroczego. Przeraziłam się i odgoniłam tą myśl od siebie.
-Nie przeszkadzam!? – zapytał oschle loczek.
Chłopak zszedł ze mnie zawstydzony. Odwiązaliśmy swoje szaliki. Harry pomógł mi wstać, tak jak i mulatowi. Tyle, że przyciągnął go za kurtkę i syknął:
-Jeszcze raz!
-Harry, zostaw go – poprosiłam.
Chłopak upadł, a Hazza pojechał. Pomogłam mu wstać i wydusiłam ciche:
-Przepraszam…
Pojechałam za Harrym. Co on sobie wyobrażał?! To był zwykły upadek, a on wymyśla już jakieś historie.
__________________________________________________
No i jak wam się podoba? Pisałam go na szybko, bo następne rozdziały mamy dopiero o zimie :D Przez 42 rozdziały opisałyśmy dopiero 3 miesiące... Jestem ciekawa, ile ich wyjdzie, gdy wstawimy ostatni. Muszę się przyznać, ze myślałam o usunięcie bloga z powodu spięcia z Paulą :/ Jednak mimo naszej ostrej kłótni i mojego błędu nie zrobimy tego. Notki będą nadal pisane. Następna przy 20 KOMENTARZACH! Założyłam aska... Jak ktoś chce popytać, to to jest moje konto: http://ask.fm/nattlipsbloow xd.A tak poza tym to muszę się pochwalić uuuudownym tłem, które zawdzięczam @turnthe_light . Zobaczcie, jeśli chcecie, na moim twitterze @natt_lipsbloow Miała to być niespodzianka dla Pauli, ale nie wyszło...  W moim zwyczaju nie jest płaszczenie się, ale:"Dziewczyno, jeśli to czytasz zobacz to!!! Wiem, że źle zrobiłam..." Nie wierzę, ze to napisałam publicznie ;oooo Koniec ogłoszeń parafialnych :D
Natt. xX.

piątek, 14 września 2012

Rozdział 41.


Zajęłam swoje miejsce obok Harry’ego i zapięłam pas. Ten objął mnie ramieniem i przysunął bliżej siebie. Oparłam się o jego tors i przymknęłam powieki.
-Nie mogę się doczekać – słyszałam podniecony głos Zayna.
Wszyscy rozmawiali o premierze, która ma miejsce pojutrze. Milcząc całą drogę odetchnęłam, gdy pojawiliśmy się na lotnisku. Dotarliśmy w samą porę na odprawę, która się kończyła… W ostatniej chwili wpadliśmy do 1. klasy. Niall i Paula siedzieli razem, El i Lou razem, Dan i Li razem, ja z Harrym i Zayn z Paulem. Ma przerąbane, bo nie może za bardzo brykać. Hm… Zdarza się. Bezsensownie wpatrywałam się w ekran telefonu, na którym widniało nasze zdjęcie z ogniska. Tego pierwszego ogniska, kiedy chłopcy bawili się w ninję w naszych krzakach. Mimowolnie uśmiechnęłam się do urządzenia. Rozmyślałam nad nadchodzącymi dniami. Poczułam czyjąś rękę na brzuchu. Tak, to był Harry. Przeniosłam zmęczony wzrok na niego i posłałam najładniejszy uśmiech, na jaki było mnie stać. Przysunął mnie bliżej siebie. Moja szyję drażnił jego oddech o zapachu gumy balonowej. Od razu przypomniały mi się łyżwy, Wiktoria i piosenka „Everythink about you”.
-Idę do łazienki – odezwałam się.
Szłam pomiędzy fotelami, kiedy nagle zakręciło mi się w głowie. Na szczęście szłam na tyle blisko, że złapałam się oparcia. Wyglądało to, jakbym się potknęła. Rozejrzałam się wokół i ujrzałam szczerzącego się w moją stronę Harrego. Uchyliłam drzwi i wcisnęłam się do środka. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Odkręciłam kran i przemyłam zmęczoną twarz wodą. Zamknęłam oczy i próbowałam przenieść się w czasie, jednak na marne. Czyjeś dłonie wędrowały po mojej talii. Ponownie zerknęłam w lustro.
-To jest damska – powiedziałam rozkoszując się jego dotykiem.
-Oprócz nas nikogo tu nie ma – ukazał swoje ząbki w szerokim uśmiechu.
-Ty jesteś nienormalny – sprzeciwiałam się.
Przycisnął mnie do umywalki. Nie wiedziałam, czy byłam gotowa… W tamtym momencie żyłam chwilą, i tylko to się liczyło. Zachłanne pocałunki zapierały dech w piersiach. Słychać było tylko huk silnika i nasze nierównomierne oddechy. Jego ręce błądziły po moim ciele. W chwili, gdy próbował uporać się z moją koszulką ocknęłam się z cudownego snu. Strach przeszył moje myśli. Odsunęłam się.
-Przepraszam… - szepnęłam i wybiegłam z łazienki.
Szłam tą samą drogą, co wcześniej. Harry tam został. Nie wiem czemu, ale został. Spojrzałam na przyjaciółkę i Nialla.
-Paula, usiądziesz koło mnie? – zapytałam w języku polskim.
-Co się stało?! – od razu wiedziała, że coś nie tak ze mną.
-Please…
-O.K.

~~~~~~~Perspektywa Paulii~~~~~~~



Usiadłam na miejscu Harrego. Natarczywie wpatrywałam się w nią, tym samym zmuszając do powiedzenia jakiegoś sensownego zdania.
-Paula? Ty tu? – zdumiał się, gdy wrócił.
-Tak, mam nadzieję, że nie przeszkadzam? – czułam się trochę zakłopotana, ale czego nie robi się dla przyjaciółki.
-Natie, możemy pogadać? – zwrócił się do niej.
-Później – powiedziała prawie niedosłyszalnie.
-Dobra, co tu się dzieje?! – dopytywałam, gdy zdezorientowany zajął miejsce obok Nialla.
Zaczęłam się śmiać jak skończyła.
-Serio?! W toalecie?!
Lepszego miejsca nie mogli wybrać. No ale w sumie do niczego nie doszło…

~~~~~~~perspektywa natie~~~~~~~



Boże, jaka ja jestem głupia! Nie wiedziałam, dlaczego w pewnej chwili tego chciałam, a w drugiej już nie. To uczucie było dziwne. Boję się tylko, że Harry się obrazi czy coś. No bo w końcu to się prawie stało! A ja to przerwałam… Moje przemyślenia skomplikowały się jeszcze bardziej. Oparłam się o ramię Paulii. Mimo, że wiedziałam iż mnie nie słucha, bo ma w uszach słuchawki, to i tak gadałam. Miałam taka potrzebę… Gdy dotarliśmy na miejsce nie mogłam ukryć mojego szczęścia. Wypadłam z samolotu i rozejrzałam się wokoło. Tak, to znajome lotnisko, znajome budynki, nawet wiatrak obracał się w tą samą stronę, co w dzień wyjazdu do Londynu. Przytuliłam Paulę, na co się zaśmiała. Też mnie objęła i wpatrywałyśmy się w linię horyzontu.
-Wreszcie Polska… - odezwałam się.
-Tak – westchnęła – Ale chodźmy już, bo nie chcę mi się tu siedzieć do wieczora. A poza tym… Jestem głodna.
Zaśmiałam się. Zdało mi się to na dziwne, bo dawno tego nie robiłam… To znaczy prawdziwie się nie śmiałam. Wyszłyśmy z lotniska. Ruszyliśmy w kierunku warszawskiego hotelu. Nie mogłam zobaczyć się z rodziną, gdyż mieszkali 400 km dalej. W hallu Paul dał nam karty-klucze do pokojów. Podążyłam za resztą do windy.
-No to pa! – rzuciła Paula i zniknęła w pokoju.
Reszta zrobiła tak samo. Na korytarzu zostałam sama z Harrym. Obojętnie otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazał się piękny pokój. Wszędzie poprzyczepiane były małe lampki, co dawało uroczy efekt. Słodkie obrazki na ścianach, rodzinna atmosfera, można by rzec. Weszłam do środka. Na wszystkich szafkach, stołach, krzesłach, parapetach ustawione były małe świeczki. Oprócz tego, co rusz ustawione były wazony z tulipanami. Uśmiechnęłam się, gdy poczułam przyjemne dreszcze spowodowane jego dotykiem.
-Zaraz wracam – wyślizgnęłam się z jego objęć i pobiegłam do pokoju obok. Wpadłam bez pukania. Pokój Paulii i Nialla był normalny. Żadnych romantycznych dodatków, ani nic. Zwykłe pomieszczenie w 5-gwiazdkowym hotelu.
-Sorry – wydusiłam i wróciłam do siebie.
Loczek akurat grzebał w swojej walizce.
-Dziękuję… - szepnęłam zamykając drzwi.
Ten obdarzył mnie najsłodszym uśmiechem na świecie. Szybko pokonałam dzielącą nas odległość i wpadłam mu w ramiona. Omamiona zapachem jego perfum zatonęłam w jego objęciach.
-A ja przepraszam – wypowiedział chowając twarz w moich włosach.
-Ja ciebie też.
-A ty za co? – zaśmiał się.
-Za to, że zwiałam z łazienki i usiadłam z Paulą.
W odpowiedzi dostałam czułego buziaka w usta.
-Nie gniewam się – przybliżył się - Chociaż przyznam, że kusiłaś… - przygryzł wargę, a ja się roześmiałam.
-Jestem zmęczona – westchnęłam – Nie obrazisz się, jak pójdę się położyć?
-Nie, bo pójdę z tobą – podskakiwał dotrzymując mi kroku.
-Jesteś w Polsce i jest wcześnie. Nie chcesz iść na spacer, albo pogadać z resztą? Nie musisz być ze mną przez cały czas…
-Ale ja chcę! – poprawił sobie grzywę i wskoczył na łóżko, ciągnąc mnie za sobą – A na zwiedzanie będziemy mieli jeszcze tydzień czasu.
-Kocham cię...
-Zapamiętaj - pogroził mi placem - Że ja ciebie bardziej.
___________________________________________________
No witam zacnych czytelników! :D Mam nadzieję, że rozdział się podoba? Teraz ja będę wstawiała kilka następnych xd. I mówię Wam, że pojawi się kolejny przy 10 komentarzach! A tak w ogóle, to jak tam szkoła? Ja dopiero pierwszy tydzień, bo wymiana była. Od poniedziałku byłam wzorową uczennicą, ale na niemieckim myślałam, że nie wyrobię! Tak mnie wkurzyła ta debilka od niemca, że myślałam, że jebne jej krzesłem! :/ O.K. Nie będę sobie psuć weekendu pisaniem o niej. Przede mną mnóstwo pracy! Nauka na bieżąco, projekt, prezentacja na geografię (przynajmniej dobrze, że o Egipcie) dodatkowy angielski i kółka zainteresowań po lekcjach. Dużo jak na mnie, ale dam radę, bo muszę pokazać kujonom, gdzie ich miejsce!!! Chłopak z mojej klasy miał NAJWYŻSZĄ średnią ze szkoły! ;ooooooo Ale się rozpisałam :D No to na tyle xd.
Natt. xX.

wtorek, 4 września 2012

Rozdział 40


~~~~~~~NATĘPNY DZIEŃ~~~~~~~


~~~~~~~perspektywa natie~~~~~~~


Z informacją o moim końcu życia funkcjonowało mi się bardzo ciężko. Jak mogłam tego nie zauważyć? W sumie mój dziadek też dowiedział się za późno. Zbliżała się data premiery filmu chłopaków. Już za 24h będę w Polsce. Zaczęłam się pakować. Oczywiście duża walizka poszła w ruch. Z garderoby wyjęłam parę rzeczy. W sumie dość sporą ilość rzeczy…
-Paula, masz miejsce u siebie w walizce?! – krzyknęłam.
-Nawet o tym nie myśl!
Czyli musze to upchać do torebki… Hm… Najwyżej Gucci ulegnie zniszczeniu. Paula usiadła na bagażu pomagając mi zapiąć suwak. Odstawiłam walizkę na bok i zmęczona osunęłam się na sofę.
-Tak samo było, jak wyjeżdżałyśmy tu na stałe, pamiętasz? – zaśmiałam się.
-Ooo tak – potwierdziła – I nadal masz z tym problem – śmiała się.
-Czasem tęsknie za naszym poprzednim życiem – wyznałam.
-Co masz na myśli? – uniosła brew.
-Kiedy wychodziłyśmy na imprezy z dziewczynami, za tym jak rodzice wychodzili ze swojej skóry i stawali obok, jak wracałam o 5 nad ranem – zaśmiałam się - Za moją klasą, naszym miastem. Normalnym życiem…
-Coś nie tak z Harrym?
-Wszystko O.K. Ale marzę żeby na jeden dzień odciąć się od jego fanek, mojej pracy. Chciałabym, żeby przez jeden dzień znów była to miłość platoniczna – zamyśliłam się – Chociaż nie… Nie wytrzymałabym bez niego – uśmiechnęłam się miejąc przed oczami obraz jego cudownego uśmiechu i magnetycznych oczu.
-W sumie też mam tak czasem… - westchnęła – Ale teraz jesteśmy częścią ich życia, a oni naszego. Nie uchronimy się przed tym.
-Nie tylko przed tym…
Wiedziała o co mi chodzi. Wystarczyło tylko dostrzec ból w oczach znany tylko nam. Przytuliła mnie i dodała:
-Będzie dobrze, trzeba tylko wierzyć.
To tylko puste słowa… Nic nie znaczyły. Wiem, że i tak to się stanie… Do końca dnia oglądałyśmy głupawe filmy na DVD.


~~~~~~~NATĘPNY DZIEŃ~~~~~~~



-Wstawaaaaaaaaaaaaaaaj!!! – usłyszałam na uchem.
Paula podeszła do okna i rozsunęła firany. Przy okazji urwała zasłonkę.
-Siejesz zniszczenie – fuknęłam podchodząc do niej.
Chwilę potem już leżałyśmy ze śmiechu na podłodze. Nasze schizy polegają na tym, że nawet nie wiemy z czego się śmiejemy. To dziwne, ale jakże zabawne!
-O.K. Ubieraj się, bo za 4 godziny samolot.
-Polska na nas czeka – westchnęłam i ruszyłam do łazienki.
Wzięłam krótki prysznic, umyłam buzię, zęby, zrobiłam delikatny makijaż. Porwałam z garderoby ciuchy i od razu je włożyłam. Poprawiłam niedopatrzenia i zeszłam na dół. Paula właśnie podrzucała naleśnik. Dziwnym trafem nie dostałam nim w twarz. To się nazywa mieć szczęście. Spojrzałam na buty…
-Paula!!! – ryknęłam.
Odpowiedziała mi napadem śmiechu.
-Ciesz się, że nie masz zmasakrowanej twarzy – powiedziała, gdy w miarę się ogarnęła.
Usiadłam do stołu i czekałam na śniadanie. W między czasie chwyciłam telefon i nadrabiałam zaległe tweety.
„Polska czeka! Nie mogę opanować swojej radości! xX.”
Pauline pomachała mi talerzem przed nosem.
-O! Nie spaliłaś! – zaczęłam ironizować.
-No nie gniewaj się o te buty…
-Dobra, daj te naleśniki.
Dla siebie przyniosła potrójną porcję. Zrobiłam wielkie oczy.
-Ty to zjesz?!
Nie odpowiedziała, bo była już w połowie. Mój facepalm był nie do opisania. Powoli jadłam swoje.
-Nie smakuje ci?
-Smakuje, nie w tym rzecz…
-O co chodzi?
-Chyba zostanę w Polsce.
Paula zakrztusiła się sokiem, który właśnie sączyła.
-Że co?!
Jej spojrzenie wywierało we mnie niepokój. Nie miałam pojęcia, co chce zrobić.
-Nie możesz! – krzyknęła.
-Paula, wiem, że możesz się ze mną nie zgadzać – zaczęłam – Tak jak i w innych kwestiach, ale chcę te ostatnie miesiące spędzić z rodziną.
-Jedziemy do nich na święta!
-To nie to samo!
-A Harry?! On twoją rodziną nie jest?!
-To co innego! – broniłam się.
-Słuchaj! – gwałtownie wstała przewracając krzesło – Wrócisz z nami, albo powiem o wszystkim Harremu!
-Jesteś egoistką! Myślisz, że jak zostanę, to nic się nie stanie i nie umrę! To że spędzisz ze mną więcej czasu sprawi, że bardziej zatęsknisz jak mnie nie będzie! – darłam się.
-A ty nią nie jesteś?! Nie uciekniesz od problemu! Przy okazji zostawisz mnie, by spełnić swoją zachciankę! Oni i tak pracują, co to za różnica?!
Prychnęłam i wkurzona poszłam do pokoju. Weszłam do garderoby, bo przez latający naleśnik zmuszona byłam się przebrać. Przemierzałam ją wzdłuż i wszerz. Palcem przejeżdżałam po bukowych półkach.
-Znalazłam! – odezwałam się do siebie.
Zmieniłam rzeczy i z powrotem zeszłam na dół. Paula siedziała na kuchennym blacie.
-Musimy wychodzić – mruknęłam i chwyciłam za walizkę.
Gwałtownie pociągnęłam ją za sobą. Przez ten pośpiech osunęłam się na ziemię.
-Natalie! – krzyknęła Paula i natychmiastowo pojawiła się przy mnie.
-Wszystko O.K. – wymamrotałam.
-Właśnie widzę.
Nie wiedziała, co robić. Przyprawiłam ją o stracha, ale nie miałam na to wpływu. Musiałam być silna, przynajmniej z pozoru.
-Pomóż mi – poprosiłam próbując się unieść.
Podniosła mnie z podłogi i zawołała chłopaków, którzy czekali na nas pod bramą. Zjawili się w oka mgnieniu. Żeby nie domyślali się czegoś swoją walizkę także dała im do niesienia. Dyskretnie podtrzymywała mnie w drodze do samochodu.

_______________________________
Heej. Na początku przepraszamy, że długo nic nie dodawałyśmy ale wiecie, rok szkolny się zaczął i trzeba wrócić do obowiązków i nie ma już tyle czasu ;c Poza tym Natie ma resztę rozdziałów, a że teraz zajmuje się uczniami z wymiany nie wstawi następnych nie wcześniej niż w następnym tygodniu. Będę do niej dzwonić i przypominać! :3 
A jak u was? Do której klasy? Jak tam początek roku? Coś czuję, że masakra ze wstawaniem jak u mnie :D
Czekamy na komentarze.
Love. - Paula xx